„Jedno dziecko to błogosławieństwo, dwójka to wygoda” - usłyszałam ten cytat z ust jednej mamy i przyznaję, że z punktu widzenia nauczania dwójka dzieci to wręcz luksus. Czemu? Ponieważ dzieci doskonale uczą się same od siebie, a dorośli powinni im w tym pomagać.

ZABAWA nr 13

STARSZE RODZEŃSTWO UCZY MŁODSZE, czyli SYNERGIA MATEMATYCZNA w Waszym domu

Czasami dzieci ze starszych grup proszą mnie, żeby dołączyć ich do grupy „młodszaków” - chcą mi pomóc w uczeniu. Jeśli tylko mogę, to się zgadzam. I kiedy później obserwuję, jak tłumaczą coś młodszym koleżankom i kolegom to odnoszę wrażenie, że porozumiewają się wręcz telepatycznie… Kiedy dzieci uczą się wzajemnie, przynosi to bardzo dobre efekty (niektórzy wręcz twierdzą, że lepsze, niż kiedy nauczycielami są dorośli). Jeśli macie więcej niż jedno dziecko albo w Waszym domu często przebywa młode kuzynostwo, to możecie zaimprowizować formę domowej ekstraedukacji.

Na początek powiedzmy sobie wprost, że sukces takiej edukacji zależy od chęci starszego rodzeństwa do nauczania. Niektóre dzieci lubią dbać o młodsze rodzeństwo, inne mniej. Jeśli nie mają motywacji sami z siebie, to trzeba im ją dać. Uważam, że zapłacenie dziecku w takiej okoliczności jest uczciwe – prosimy je o poświęcenie swojego czasu, a nauka młodszego rodzeństwa nie leży w jego naturalnych obowiązkach (to obowiązek rodziców). Dyżury na sprzątanie w domu, wyciąganie naczyń ze zmywarki co drugi tydzień, robienie zakupów raz na jakiś czas – tak, to leży w gestii wspólnych, rodzinnych obowiązków, ale poświęcanie wolnego czasu na naukę rodzeństwa - niekoniecznie. Ustalcie, czy i co starsze dziecko chciałoby otrzymywać za czas swojej pracy, jeśli nie ma ochoty robić tego z „braterskiej/siostrzanej potrzeby”. Może będzie chciało coś innego zamiast pieniędzy? Szanujcie jego pracę i wynagrodzenie, aby dziecko naprawdę chciało uczyć swojego młodszego brata lub siostrę. W kwestii pieniędzy przypominam wpis o formach kieszonkowego.

Kiedy już mamy motywację u naszego domowego nauczyciela to czas na kolejny krok.

1. Przestrzeń do nauki.

Spytajcie dzieci, gdzie chciałyby się razem uczyć. Spytajcie, czy czegoś potrzebują. Pomóżcie, jeśli poproszą o pomoc – tablica samoprzylepna (zmieścicie się w kwocie 30 zł), ryza papieru, czysty zeszyt itd. Jeśli któraś ze ścian w Waszym domu jest pomalowana czarną farbą kredową to może „domowy nauczyciel” zechce ją wykorzystać. …. A jeśli jeszcze jej nie ma, to może ten sam „domowy nauczyciel” z Waszą pomocą obliczy powierzchnię ściany, którą można przeznaczyć na pomalowanie i wyliczy, ile farby trzeba kupić… :)

(tak, możliwości przemycenia obliczeń matematycznych są wszędzie)

2. Brak obecności dorosłych.

Nauka pomiędzy dziećmi odnosi najlepsze rezultaty, kiedy dorośli trzymają się od niej z daleka. Czyli kiedy już pomożecie w organizowaniu przestrzeni do nauki, zamknijcie drzwi. Z zewnętrznej strony :) Zaznaczcie, że jeśli będą potrzebowali pomocy to mogą do Was przyjść. I bądźcie szczęśliwi zarówno wtedy, kiedy przyjdą, jak i wtedy, kiedy nie przyjdą.

3. Sprawdzenie efektów.

Starajcie się być wyrozumiali, zwłaszcza na początku. W ramach „sprawdzenia jakości pracy” spytajcie, czego nauczyło się młodsze rodzeństwo i zadajcie kilka pytań. „Uczyliście się dodawania do 10? Świetnie. Martynko, ile jest 5 + 3 ?” Pytajcie, dopóki nie usłyszycie choć jednej dobrej odpowiedzi. Wtedy koniecznie pochwalcie starsze dziecko! „O, widzę, że Staś jest dla Ciebie dobrym nauczycielem. Bardzo mnie to cieszy.” Nauka jest procesem, więc nie liczcie, że Wasze starsze dziecko nauczy młodsze dziecko wszystkiego od razu :) Jeśli pozwolicie, żeby przy okazji dziecko nauczyło czegoś Was to już w ogóle sprawicie mu ogromną radość.

Aranżacja takiej domowej edukacji wymaga wyczucia z Waszej strony, jednak potencjalne korzyści mogą Was bardzo pozytywnie zaskoczyć i przerosnąć Wasze oczekiwania. Bądźcie więc dyplomatami pomiędzy Waszymi dziećmi, jeśli będą tego potrzebować. „Mamooooo, Marcin mnie zmusza do tego, żebym się nauczył tabliczki mnożenia i powiedział, że mnie zbije, jak tego nie zrobię!!!” „Marcin, znajdź, proszę, takie sposoby nauczania Twojego młodszego brata, żeby ta nauka sprawiała mu radość i była miła dla Was obu.”

KORZYŚCI

W sytuacji, gdy starszak uczy młodszaka, mamy do czynienia z wychowawczym win-win. Starszak uczy się wyjaśniać, a to jest niesamowicie trudne. Tłumacząc komuś jakieś zagadnienie najpierw musimy je poukładać we własnej głowie – następnie logicznie wyłożyć słuchaczowi. Podczas tłumaczenia często odkrywamy nowe rzeczy. Więc starszak uczy się jasnego tłumaczenia, logiki, konsekwencji, cierpliwości, zarządzania czasem, komunikacji… a młodszy uczy się tego, co umie starszak :) Potencjał wychowawczy i integracyjny jest więc potężny.

NOTA BENE

Synergia - oto czym jest nauka pomiędzy rodzeństwem. Mowa tu o współpracy, w której uzyskujemy więcej, niż samą sumę czynników. Czyli STARSZE DZIECKO SIĘ ROZWIJA + MŁODSZE DZIECKO SIĘ ROZWIJA = ZYSKUJE STARSZE DZIECKO, ZYSKUJE MŁODSZE DZIECKO, ZYSKUJĄ RODZICE !

Synergię czasem zapisuje się jako 2 + 2 = 5 , ale to raczej kiepski przykład matematyczny dla uczniów szkoły podstawowej :)